Nie jestem w stanie zliczyć, ile odsłon tofucznicy przewinęło się przez moją kuchnię. Wersje z grzybami, pomidorami, cebulą, kukurydzą i szeregiem innych dodatków, były na porządku dziennym. Ostatnio jednak zapragnąłem przyrządzić omlet. W tym miejscu powinna nastąpić cisza, wypełniona zadumą i nasączona medytacją zaczerpniętą od tybetańskich mnichów. Nie powiem, że musiałem użyć całego zasobu łaciny, ale na pewno nie było lekko. Pierwsze podejście było nasączone entuzjazmem i optymizmem. Wszystko to ulotniło się wraz z próbą przewrócenia omleta na drugą stronę. Bezczelny typ! Niby wszystko pięknie grało, ale on postanowił się przyczepić do dna patelni i jego większa część postanowiła być nieprzewrócona. Nie wyglądało to źle, ale prezentacja dania była kiepska. Przy drugim podejściu postanowiłem wdrożyć szczyptę ostrożności i uważniej dysponowałem składnikami i procesem przewracania. Tutaj nastąpiła kumulacja. Rozpier*oliło się wszystko i zamiast omleta, powracając do korzeni, miałem przepyszną tofucznicę. Do trzech razy sztuka-pomyślałem. Dziś odziany w cierpliwość, uważność, skupienie i stoicki spokój, postanowiłem przystąpić do kolejnej próby. Oczywiście udało się. Bezapelacyjnie odniosłem sukces, ale tylko dlatego, że wymieniłem ch*jową patelnię, na taką, do której nic nie przywiera. Kurtyna!
- ok. 90 g tofu wędzonego (pół kostki),
- ok. 150 ml. mleka roślinnego,
- 2 łyżki mąki z ciecierzycy,
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia,
- 1/2 cebuli czerwonej,
- 2 ząbki czosnku,
- garść szpinaku,
- 4 suszone pomidory z zalewy,
- pieprz,
- sól wędzona,
- dwie łyżki sera wegańskiego (wiórki).

- Na zalewie z suszonych pomidorów, podsmażamy pokrojoną w piórka cebulę, suszone pomidory oraz pokrojony w plastry czosnek. Pomidory oczywiście też kroimy na mniejsze kawałki.
- W misce rozrabiamy mleko z mąką i dodajemy mocno rozdrobnione wędzone tofu.
- Do mąki i tofu dodajemy podsmażoną cebulę, czosnek i pomidory. Dorzucamy garść świeżych liści szpinaku i wszystko mieszamy.
- Zawartość miski rozprowadzamy na patelni, która przed chwilą była wykorzystana do smażenia i wszystko posypujemy wegańskim serem. Na małym ogniu, pod przykryciem, smażymy około 10 minut.
- Omlet powinien się ładnie ściąć, ser roztopić, więc albo zsuwamy go na drugi talerz, albo przerzucamy do góry nogami na drugą patelnię o zbliżonym rozmiarze. Drugą stronę podsmażamy około 2 minuty.
- Omlet podajemy z pieczywem, lub bez niego, biorąc pod uwagę, że jest bardzo syty.





Przemysław Ignaszewski