Poznałem ją kilka lat temu w Internecie. Nie do końca wiedziałem jak wygląda, bo wszystkie zdjęcia, które od niej dostałem, były pięknie wyretuszowane, emanowały niesamowitym blaskiem, ale żadne z nich nie było oczywiste. Otoczka, którą wokół siebie wytworzyła, była jak wysoki mur, strzeżony przez tysiące krwiożerczych bestii, które każdą próbę przebicia odpierały atakiem. Niewiele o niej wiedziałem. W trakcie naszych rozmów próbowałem ją bliżej poznać, ale każde moje pytanie jakby się rozbijało w przestrzeni i nie docierało do adresatki. Przez chwilę czułem się jak koleś w barze, którego spławia dziewczyna po wyświechtanym tekście. Któregoś dnia, tak ostro rzeźbiłem rozmowę, że udało mi się poznać jej imię. Aubergine! Co to k*rwa za imię – pomyślałem. Skąd pochodzi, jakie ma korzenie? Otoczka, którą wytworzyła owa dama, stawała się coraz bardziej intrygująca, przez co moja ciekawość zaczęła skakać jak słupki equalizera w trakcie w trakcie odtwarzania kawałka drumm & bass. „Spotkajmy się” – napisałem. O dziwo zgodziła się i co było dla mnie nie lada zaskoczeniem, chciała to zrobić jak najszybciej. Już następnego dnia, czekałem na nią w ekskluzywnej restauracji. Zaczytany w menu, nawet nie spostrzegłem, że ktoś się do mnie przysiadł. Podniosłem wzrok, a na przeciwko mnie szczerzy się jakiś koleś i przedstawia się: „Siemasz Mordo, to ja jestem Aubergine”. Chyba jakiś żart, spodziewałem się pięknej egzotycznej piękności, a przysiada się do mnie jakiś Bakłażan. Choć moje zaskoczenie było przeogromne, zaczęliśmy rozmawiać, a co z tej rozmowy wynikło, można zobaczyć poniżej.
FARSZ:
- 1 bakłażan,
- 10 suszonych pomidorów z zalewy,
- 2 łyżki kaparów,
- 3 ząbki czosnku,
- pieprz i sól.
- Bakłażana kroimy wzdłuż, na plastry grubości ok. pół centymetra. Zasypujemy je solą i odstawiamy na 15 minut. Po tym czasie, za pomocą ręcznika papierowego zbieramy z nich wodę i sól.
- Bakłażany grillujemy lub smażymy na patelni, tak by zmiękły i się lekko zarumieniły.
- Po wystudzeniu bakłażana, siekamy go bardzo mocno, wraz z pozostałymi składnikami. Powstała masa ma przypominać nie do końca rozdrobnioną pastę. Przyprawiamy pieprzem i solą.

CIASTO (12-13 pierogów):
- 1 szklanka mąki pszennej,
- ok. 1/4 szklanki ciepłej wody,
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- sól,
- mąka do podsypywania stolnicy.
- Mąkę mieszamy z solą i dolewając wodę i oliwę, wyrabiamy ręką ciasto do momentu kiedy przestanie się przyklejać do dłoni (W razie potrzeby możemy dodać odrobinę mąki).
- Ciasto odstawiamy na około 20 minut.
- Ciasto rozwałkowujemy, wycinamy koła o średnicy ok. 6 cm. Koło delikatnie rozciągamy i na środek nakładamy łyżkę farszu. Składamy na pół, sklejamy brzegi i wykańczamy falbanką, warkoczem lub przyciskamy widelcem (metoda dowolna).
- Gotowe pierogi układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
- Pieczemy przez 15 minut w temperaturze 180 stopni (termoobieg).
- Podajemy z sosem czosnkowym, do którego można dorzucić koperek.





Przemysław Ignaszewski