Czasem tak bywa w kuchni, że planujesz zrobić obiad, a za chwilę się okazuję, że obiad musisz objąć nową koncepcją, bo zamiast niego wyszła Ci kolacja. Tak było w przypadku tego przepisu. Marzyły mi się piękne małe kotleciki w chrupiącej panierce, ale okazało się, że nie bardzo im się zbiera do chrupkości, a przy próbie przewracania, odkształcają się jak plastelina, przy 40 stopniach Celsjusza. Na szczęście podchodzę do tematu z dystansem i nie wrzucam przy pierwszym podejściu wszystkich klopsików. Zawsze sprawdzam, czy coś z tego wyjdzie. Zostawiam sobie wyjście awaryjne, które pozwala mi w trakcie gotowania zmienić plan. Co prawda wizja przepysznego obiadu wyparowała w mgnieniu oka, ale za to kolacja, była iście królewska! To moje potknięcie, chyba było dobrze pokierowane przez los. Niebawem Święta, a jak wiadomo, pasztetu nie może zabraknąć. Moi Mili, kto uwielbia kiszony smak, koniecznie musi zmiksować kapustę z ciecierzycą.
- 250 g kiszonej kapusty,
- 1 puszka ugotowanej ciecierzycy,
- 1 cebula,
- 3 ząbki czosnku
- 1 łyżka kminku,
- 2 łyżki siemienia lnianego,
- 1 łyżka bułki tartej,
- 1 łyżka majeranku,
- 1 łyżka papryki wędzonej,
- 1 łyżeczka papryki czerwonej słodkiej,
- szczypta papryki ostrej,
- pieprz,
- sól,
- olej z zalewy suszonych pomidorów.

- Na patelni podsmażamy cebulę z czosnkiem. Do smażenia użyłem oleju, którym były zalane suszone pomidory. Po pierwsze nie lubię go marnować, a po drugie, bardzo ciekawie podkręca smak potrawy.
- Wrzucamy pozostałe składniki do blendera i miksujemy na gładką masę.
- Masę przekładamy do foremki i zapiekamy około 45 minut w temperaturze 180 stopni.




Przemysław Ignaszewski