Nie wiem ile już było opowieści rozpoczynających się słowami „…wracałem właśnie z pracy do domu…”. Tym razem nie będzie inaczej, gdyż najwięcej pomysłów przychodzi mi do głowy w trakcie 70-kilometrowej podróży. Na wczorajsze popołudnie miałem jeden plan, który obejmował szybkie przygotowanie posiłku, a następnie umówiony wcześniej trening biegowy. Wiedziałem, że w domu czekają na mnie boczniaki i to wokół nich krążyły moje myśli. W pierwszej wersji chciałem je usmażyć klasycznie w panierce i podać ze stertą pyrek, ale uznałem, że skoro mam już coś przygotować, fajnie by było zrobić jakieś nowe połączenie. Dostałem też sygnał, że ogórki, które jeszcze niedawno były jako małosolne, nieco się skwasiły i na pewno się nie pogniewają, jeśli zostają zużyte. Zanim dotarłem do kuchni, w głowie miałem już gotowy plan działania. Z prędkością światła zacząłem przyrządzać swoje wymarzone danie, jednocześnie racząc się potężną porcją wody ogórkowej, za której łyk jestem w stanie zrobić wiele. Nie wiem dokładnie, ile trwał proces przygotowania, ale podejrzewam, że zmieściłem się w 30 minutach. Zachowując rozsądek, nałożyłem sobie małą porcję, gdyż za 90 minut byłem umówiony na małą przebieżkę. Nie wyszło, jeszcze kilka razy podchodziłem do gara i sprawdzałem, czy na pewno wszystko jest odpowiednio doprawione. Ubrałem się w set biegowy, włożyłem buty i pobiegłem. W pierwszej chwili myślałem, że znów przesadziłem z ilością i będę dźwigał bęben jak dobosz, wybijający takt w marszu. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po kilku kilometrach okazało się, że mogę lecieć namiętnie w kółko, jak „Last Christmas” w radio od połowy października. Po dwudziestu kilometrach ponownie przywitałem się z michą boczniaków na makaronie.
- 250 g boczniaków,
- 1 puszka pomidorów lub 5 świeżych,
- 2 cebule,
- 1 ząbek czosnku,
- 4 ogórki kiszone,
- 1/2 szklanki wody po ogórkach,
- 1 łyżeczka czubrycy,
- 1 łyżeczka papryki słodkiej,
- 1 łyżeczka papryki wędzonej,
- kostka tofu wędzonego,
- pieprz,
- sól,
- makaron,
- olej do smażenia.

- Boczniaki kroimy w paski, wrzucamy na gorący olej i smażymy, tak by zrumieniły się z każdej strony. Nie mieszamy zbytnio w garze, by boczniaki nie puściły wody.
- Zaczynamy proces przygotowania makaronu.
- Cebulę kroimy w talarki, kostkę lub inne kształty i dodajemy do boczniaków.
- Gdy cebula się zeszkli dodajemy czosnek.
- Po chwili dodajemy pomidory. Jeśli używamy świeżych pomidorów, warto je sparzyć i zdjąć skórkę. Wraz z pomidorami dodałem wodę ogórkową, dolewałem ją stopniowo, by nie przeholować z konsystencją. Doprawiamy.
- Ogórki ścieramy na tarce jarzynówce i wrzucamy do gara.
- Tofu kroimy w kostkę i dorzucamy do gotujących się produktów.
- Dusimy na małym ogniu przez około 10 minut.
- Podajemy z makaronem.

Danie eksperesowe, które może być wykorzystane przed treningiem jak i po treningu. Sprawdziłem to na własnej skórze i przez 20 kilometrów leciałem jak dzik. Życzę wszystkim smacznego, oraz miłego dnia.




Przemysław Ignaszewski