Na Waszych oczach tworzy się historia i dzieje się rzecz niebywała. Drugi raz w tym tygodniu wstawiam przepis na słodkie śniadanie. Nie wiem czym podyktowane są takie posunięcia, gdyż jak już wspominałem wcześniej, wytrawny ze mnie zawodnik. Być może to kwestia zimy, która nasila pragnienie słodyczy lub PESEL brutalnie daje znać o sobie. Bez względu na przesłanki, którymi się kierowałem, efekt jest bardzo zadowalający. Wszystko zaczęło się od chałki, która od kilku dni zalegała w tzw. chlebaku. Dzięki niej przypomniałem sobie o puddingu chlebowym, na który natknąłem się kilka lat temu. Zawsze obiecywałem sobie, że muszę zrobić swoją wersję. Z moimi smakami. Taką, którą zaspokoi moje wszystkie pragnienia smakowe i rozpier… roztrzaska kubki smakowe na milion kawałków. Klasyczny przepis zawiera jajka, których nie używam, więc spokojnie mogłem użyć mąki z cieciorki lub skrobi ziemniaczanej. Jednak nie tędy droga. Śniadanie ma być śniadaniem, a nie jakimś popołudniowym wypiekiem chlebowym. Gdy tak myślałem nad jakimś spoiwem całości, nieśmiało z szuflady wysunęła się Kasza Manna. Pięknie to rozegrała. Uwierzcie mi, fantastycznie wpasowała się w chałkę.
- 500 g czerstwej chałki,
- 150 ml mleka,
- 1 kopiasta łyżka stałej części mleczka kokosowego,
- 1 kopiasta łyżka masła orzechowego,
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub nasiona z laski wanilli,
- 3 łyżki kaszy manny,
- 2 łyżki cukru demerara,
- garść rodzynek,
- 2 plastry gruszki (opcjonalnie do dekoracji),
- łyżka oleju do wysmarowania naczynia.

- Chałkę kroimy w dużą kostkę. Można użyć innego pszennego pieczywa, które zalega w kuchni.
- Pokrojone pieczywo przekładamy do naczynia żaroodpornego (15cm x 15cm) wysmarowanego olejem,
- Dodajemy rodzynki.
- Pozostałe składniki (oprócz gruszki) mieszamy ze sobą w misce.
- Powstałą miksturę przelewamy na pieczywo i delikatnie ugniatamy, żeby całość płynu została wchłonięta. Odstawiamy na 15-20 minut, po czym układamy na wierzchu plastry gruszki, co oczywiście nie jest koniecznością.
- Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Pieczemy przez 20 minut. Bez termoobiegu.
- Podajemy na ciepło, ale na zimno, też wchodzi całkiem nieźle.




Przemysław Ignaszewski