Z bułeczkami bao, po raz pierwszy spotkałem się na Wege Festiwalu w Bydgoszczy. Miękkie, puszyste ciasto i w środku fantastycznie przyrządzony chlebowiec, którego również wcześniej nie smakowałem. Doświadczenie wypełnione ślinotokiem. Wczoraj, po długim wybieganiu, wpadłem na pomysł, by odświeżyć wspomnienie o chińskich bułeczkach, serwując je również z chlebowcem. Wiedziałem, że nie będzie lekko, bo głód zaczął już mnie smagać biczem po żołądku, więc nie mogłem sobie pozwolić na eksperymenty w postaci marynowania jackfruita. Musiałem działać dynamicznie i skutecznie, żeby już dłużej nie czekać na upragniony posiłek. Przygotowałem sobie wszystkie produkty, naczynia, uporządkowałem myśli…No właśnie z tym ostatnim coś nie do końca zagrało, bo moje uwielbienie do mąki i drożdży odrobinę się zagalopowało. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że uwielbiam smak drożdży. Troszkę się rozpędziłem w ich odmierzaniu. Ciasto szybko osiągnęło zadowalające rozmiary, a jego dalsza obróbka, była czystą formalnością, która odziała się w przyjemność. Zaskoczenie przyszło, gdy ułożyłem ciasto na parze. Po 20 minutach, zamiast subtelnych małych bułeczek, miałem wulgarnie nabrzmiałe buły. Swoją drogą, niezłe danie mi się wczoraj ujeBAO.
- 500g mąki pszennej,
- 20 g świeżych drożdży,
- 3 łyżki cukru trzcinowego,
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- 230 ml mleka owsianego.
- olej do smarowania.

- Pracę rozpoczynamy od przygotowania zaczynu : W 100 ml ciepłego mleka rozpuszczamy drożdże i mieszamy w miseczce z 2 łyżkami mąki. Odstawiamy na 15 minut by drożdże ruszyły.
- Gdy drożdże ruszą, pozostałą mąkę mieszamy z cukrem, mlekiem, oliwą oraz gotowym zaczynem i wyrabiamy ciasto,
- Ciasto odstawiamy w misce, pod przykryciem w ciepłym miejscu i czekamy aż podwoi swoją objętość.
- Po wyrośnięciu dzielimy ciasto na 8 części i formujemy kulki, które rozwałkowujemy na eliptyczny kształt o długości ok. 15 cm. Wierzch powstałego placka smarujemy olejem i składamy na pół. Naoliwiona część ma być wewnątrz. Ciasto kładziemy na kwadrat wycięty z papieru do pieczenia i odkładamy do parowaru. Pozostawiamy na około 15 minut i dopiero po tym czasie rozpoczynamy dwudziestominutowy proces parowania.

CHLEBOWIEC SRIRACHA:
- 1 puszka chlebowca 565 g (zielona puszka),
- 1 cebula,
- 3 ząbki czosnku,
- 1 łyżka sosu sojowego,
- 2 łyżku sosu wegańskiego sriracha,
- olej do smażenia.
- opcjonalnie pieprz i sól.
- Chlebowca wyciągamy z puszki, kładziemy na sito i płuczemy bardzo dokładnie, po czym osuszamy za pomocą ręcznika.
- Chlebowca rozrywamy w palcach na mniejsze kawałki, po czym wrzucamy na patelnię z rozgrzanym olejem. Miałem do dyspozycji zalewę po suszonych pomidorach, więc ją wykorzystałem do tego dania.
- Gdy chlebowiec się odrobinę zarumieni, dodajemy pokrojoną w pióra cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek.
- Gdy cebula zmięknie, dodajemy sos sojowy i szybko mieszamy, by dotarł do każdego skrawka chlebowca. Możemy delikatnie poddusić naszą zawartość patelni i dodać 1/4 szklanki ciepłej wody, która bardzo szybko odparuje.
- Po odparowaniu wody, dodajemy sos sriracha, a gdy się wszystko połączy, ściągamy z palnika. Farsz gotowy do podania.
Dodatki potrzebne do faszerowania bułeczek:
- roszponka,
- ogórek zielony,
- majonez,
- kimchi,
- kolendra, sezam.
MAJONEZ KIMCHI
Do dwóch łyżek majonezu, dodajemy 1 łyżkę kimchi. Mieszamy. Gotowe.

Propozycja podania, to moja osobista wizja. Jeśli ktoś chce podać bao z innym farszem, nie ma żadnego problemu. To dani jest elastyczne jak turecka koszulka, po pierwszym praniu. Gdyby ktoś był ciekawy, jaką przyjąłem kolejność faszerowania bułeczek, oczywiście już ją podaje. Po rozchyleniu bułki układamy: ogórka, roszponkę, chlebowca, majonez kimchi, kolendra, sezam.




Przemysław Ignaszewski