Pierogi! Kocham je miłością bezgraniczną, która rozwija się z każdym dniem, tygodniem, miesiącem, rokiem. Gdybym miał zliczyć, ile ich zjadłem w swoim życiu, podejrzewam, że uzbierałby się całkiem niezły kopiec, który zawstydziłby gabarytami Kopiec Kościuszki. Są dla mnie wegańską alternatywą, która przewija się w prawie każdym restauracyjnym menu. Nie boję się więc wyruszać w podróż, gdyż nawet w Koziej Wólce, w barze u Pana Stefana będę miał co zjeść. Wszystko jest ładne i piękne, do momentu, gdy na stół wjeżdża zamówiona potrawa. W jednej chwili czar pryska i aparat wzroku, jak po czołówce z murem, próbuje wyregulować ostrość. Muszę z wielkim żalem przyznać, że w bardzo wielu przypadkach zamówione danie nawet nie przypomina pierogów, nie wspominając już o smaku, który również pozostawia wiele do życzenia. Nie jestem w stanie ogarnąć manewru, który sprawia, że zamiast w ciasto, farsz jest wepchnięty w twardą kluchę. Przecież taki glut, równie dobrze mógłby posłużyć jako zapasowa dętka rowerowa. Nie ogarniam. Zdarza się, że ciasto jest wyśmienite, ale co z tego, jeśli wnętrze wygląda, jakby ktoś je przed sekundą wyssał. Zamawiasz pierogi z grzybami i kapustą i czujesz się jak w lesie. Żeby znaleźć grzyba, musisz się mocno przyjrzeć, ostro nagimnastykować, a kapusta zalatuje octem, jakby przed chwilą romansowała z korniszonami. Wiem, może przesadzam. Uwielbiam jeść pierogi i nie ukrywam, że jestem pierogowym zboczeńcem. To chyba nie grzech? Są jednak na tym świecie miejsca, gdzie podają wyśmienite pierogi. Za każdym razem, gdy się z nimi spotykam, nie wyjdę z lokalu bez wyrażenia opinii i przekazaniu wyrazów uznania. Wczoraj postanowiłem zrobić 435762 podejście do tego dania, wciskając w nie farsz z „rybnym” akcentem.
CIASTO:
- 1 szklanka mąki pszennej,
- 1/3 szklanka ciepłej wody,
- szczypta soli,
- 1/2 łyżeczki oliwy.
- Mąkę mieszamy z solą i dolewając wodę i oliwę, wyrabiamy ręką ciasto do momentu kiedy przestanie się przyklejać do dłoni ( W razie potrzeby możemy dodać odrobinę mąki ).
- Ciasto odstawiamy na bok i oczywiście zabieramy się do wykonania farszu. Przykrywamy szmatką, lub zawijamy w folię, żeby nie wysychało.

FARSZ:
- 1 puszka ugotowanej ciecierzycy,
- 2 płaty nori,
- 1 łyżeczka sosu sojowego,
- 2 łyżeczki czosnku niedźwiedziego,
- 10 suszonych pomidorów z zalewy,
- 3 łyżki zalewy od pomidorów,
- szczypta papryki ostrej,
- 1 łyżeczka papryki wędzonej (jeśli macie dym wędzarniczy w płynie, również można dodać kilka kropel),
- pieprz,
- sól.

- Do kielicha blendera wrzucamy ciecierzycę, pocięte płaty nori, pomidory, przyprawy i wszystko miksujemy na gładką masę.
- Ciasto rozwałkowujemy, wycinamy koła o średnicy ok. 6 cm. Koło delikatnie rozciągamy i na środek nakładamy łyżkę farszu. Składamy na pół, sklejamy brzegi i wykańczamy falbanką, warkoczem, lub przyciskamy widelcem (metoda dowolna).
- Gotujemy w osolonej wrzącej wodzie. Wyciągamy na talerz po 4 minutach od wypłynięcia wszystkich pierogów na wierzch.




Przemysław Ignaszewski