Po ciężkim dniu wpadasz do domu i nagle sobie zdajesz sprawę, że nie masz obiadu. Chcąc sobie jakoś wynagrodzić dzień, w którym wku*wiło Cię nawet niebo, bo było za niebieskie, postanawiasz przyrządzić coś pysznego. Odpalasz internet. Zaczynasz buszować po stronach w poszukiwaniu przepisu i zaczyna się festiwal przepełniony łaciną podwórkową. Znajdujesz za*ebisty przepis. Na widok zdjęcia potrawy, ślinotok zalewa Ci telefon. Czytasz skład i nagle z Twoich ust pada –” Ku*wa, co to za po*ebane składniki. Czy to w ogóle można kupić w sklepie?„. Odpuszczasz i szukasz kolejnego dania. Jest! Czytasz, czytasz, robisz coraz większe oczy i nagle z ust się wyrywa – „Czymże do ch*ja jest galgant i gochugaru? Jakieś nowe pokemony?„. Znajdujesz jeszcze kilka receptur, jeszcze bardziej śliną zalewasz klawiaturę telefonu, ale coraz bardziej przypominasz bombę z opóźnionym zapłonem, niż głodnego człowieka. Nie wytrzymujesz i prowadzony(a) wielkim wku*wem w zamawiasz jakiegoś gotowca, bo żołądek już zaczął się przyklejać do kręgosłupa. Pytam się, po co te nerwy? Ochłoń! W tym momencie wchodzę ja, ubrany cały na biało, a w mej dłoni lśni cebula, z kieszeni wysypuje się majeranek, a w zębach trzymam czosnek, który został wcześniej wysmarowany musztardą. Jeśli nie muszę, nie sięgam po przyprawy, po które będę musiał zasuwać kilka kilometrów. Gotuję dla Was i mam Wam ułatwić życie, a nie zamieniać je w kulinarne tsunami.
- 7 arkuszy papieru ryżowego,
- 100 g ryżu,,
- 1 kostka tofu wędzonego,
- 1 łyżka ciemnego sosu sojowego,
- pieprz,
- sól,
- 1 łyżeczka papryki wędzonej,
- 1 cebula,
- 4 ząbki czosnku,
- olej do smażenia.

- Ryż gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
- Cebulę podsmażamy z czosnkiem na oleju.
- Tofu rozdrabniamy widelcem, lub blendujemy. Osobiście skłaniam się do tej drugiej opcji.
- Po wystudzeniu, mieszamy wszystko ze sobą, dodajemy przyprawy oraz sos sojowy.
- Papier ryżowy moczymy przez kilka sekund w misce z wodą, po czym nakładamy farsz i zamykając boki zwijamy, tak by farsz nie wydostawał się na zewnątrz.
- Gotowe spring rollsy umieszczamy na blaszce wyłożonej papierem. Przesmarowujemy delikatnie olejem.
- Pieczemy przez około 35 minut w temperaturze 180 stopni.
- Podajemy z sosem chilli, sojowym i świeżymi warzywami.




Przemysław Ignaszewski