Uparłem się, by dziś popracować trochę na dworze, w pełnym słońcu. Laptop już tak się nagrzał, że za chwilę będę musiał smarować nadgarstki kremem na oparzenia. Mam wrażenie, że osiągnął już temperaturę, która umożliwiałaby ścięcie ciasta naleśnikowego. Może to całkiem dobry pomysł, by zamknąć za chwilę komputer i na obudowie machnąć kilka pancakesów, robiąc jednocześnie transmisję na facebooku. Swoją drogą myślę, że mógłbym zostać pionierem i rewolucjonistą świata kulinarnego. Wyobraźcie sobie piękne, pulchne placuszki, serwowane z kremem orzechowym i owocami. Oczami wyobraźni widzę już bigos świąteczny smażony na przenośnym komputerze. Musiałbym tylko ogarnąć jakąś ramkę, żeby kapusta nie spadała na stół. Mogłoby się to spotkać z oburzeniem obsługi restauracji, przed którą się znajduję. Chwila, chwila. Czy ja przypadkiem nie miałem pisać o szparagach i o włoskim placku, który zwie się farinata? Chyba nie tylko laptop się przegrzał. Dzień dobry.
- 300 g mąki z ciecierzycy,
- 800 ml wody,
- 4 łyżki oliwy z oliwek do ciasta + 2 łyżki do formy,
- 1 łyżeczka soli,
- 1 pęczek zielonych szparagów,
- 4 ząbki czosnku,
- 1/2 czerwonej cebuli,
- łyżka płatków drożdżowych.

- Mąkę przesiewamy przez sito, miksujemy dokładnie z wodą, przykrywamy ręcznikiem i odstawiamy na około 3 godziny (podobno im dłużej stoi ciasto, tym lepiej, można je dopracowywać nawet przez 10 godzin).
- Po 3 godzinach ściągamy „kożuch”- piankę która pojawi się na cieście i dodajemy do ciasta pozostałe składniki, czyli olej, sól, płatki drożdżowe.
- Do formy wlewamy 2 łyżki oliwy i rozprowadzamy po całej powierzchni.
- Wlewamy ciasto i układamy na nim pokrojoną cebulę oraz szparagi (nie martwcie się tym, że ciasto jest strasznie rzadkie oraz, że olej z formy wypływa na nie).
- Formę wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni (bez termoobiegu) na 30 minut, po upływie których przełączamy na opcję grillowanie z góry na kolejne 5 minut.
- Farinatę podajemy na ciepło z zestawem sałat z sosem vinegret. Świetną opcją jest też podsmażenie dzień później, na zalewie z suszonych pomidorów.





Przemysław Ignaszewski