Stałem przed nimi, dzierżąc w dłoni potężny miecz. Nie wiem, skąd miałem siły, by otrzymać to cholernie ciężkie żelastwo, ale machałem nim w powietrzu, jakbym trzymał pawie piórko. Tnąc powietrze, kreśliłem takie wzory, że gdyby ktoś się dobrze przyjrzał, na pewno odczytałby pełne zdania. Wiatr, który szalał w mojej bujnej czuprynie, sprawiał że wyglądałem jak średniowieczny bohater, prężący się przed bitwą. Byłem tak zaaferowany zbliżającymi się wydarzeniami, że nawet przez chwilę nie zastanawiałem się, skąd na mojej głowie wzięły się te pukle. Nie jest przecież tajemnicą, że mam bardzo rzadko spotykane włosy, które mi wyszły jak nic innego w życiu. Nie jest to jednak post o dylematach fryzjerskich, dlatego przejdę do akcji, która za chwilę miała nastąpić. Cisza, która nastała była tak niewiarygodnie brutalna, że nawet przelatująca mucha zdawała się hałaśliwym śmigłowcem, gotowym do walki. W jednej chwili wszyscy ruszyli w moją stronę, chcąc sprawdzić, czy moje wymachiwanie mieczem, było tylko pokazówką, czy może coś potrafię zdziałać. Gdy doszło do pierwszego kontaktu z wrogiem, zacząłem machać jeszcze intensywniej, tracąc przy tym świadomość. Nie wiem, jak to wyglądało z boku, ale ręka pracowała, jakbym zasuwał w fabryce na akord. Dookoła fruwały elementy oręża, a ja z nieskrywaną radością ćwiartowałem kolejnych atakujących. Nagle oślepiło mnie światło i za plecami usłyszałem — Przemek, obudź się! Znów lunatykujesz? Ciekawe, kto pozbiera te warzywa, porozrzucane po całej kuchni?
- 2 szklanki mąki pszennej,
- 1/2 szklanki oleju z pestek winogron,
- 1 łyżeczka soli,
- szczypta cukru trzcinowego,
- 1 łyżeczka bazylii,
- 1 łyżeczka oregano,
- 1/2 łyżeczki tymianku
- 1/3 szklanki wody.

- Mąki mieszamy z przyprawami.
- Dodajemy wodę, oraz olej.
- Ugniatamy ciasto, po czym wykładamy je do formy (28cm) i nakłuwamy widelcem.
- Ciasto podpiekamy przez około 10 minut w temperaturze 180 stopni. Odstawiamy do przestudzenia.

- 3 średniej wielkości ziemniaki,
- 2 średniej wielkości marchewki,
- 3 łyżki płatków drożdżowych,
- 1/3 szklanki oleju ryżowego,
- 2 ząbki czosnku,
- pieprz biały,
- szczypta papryki wędzonej.
- Ziemniaki i marchew obieramy, kroimy w kostkę i gotujemy w tym samym garnku.
- Wrzucamy wszystkie składniki do blendera i miksujemy na gładką masę.

FARSZ:
- 1 bakłażan,
- 1 cukinia,
- 1 pietruszka,
- 2 marchewki,
- 1/2 cebuli,
- 2 ząbki czosnku.
- pieprz,
- sól,
- 1/2 łyżeczki bazylii,
- 1/2 łyżeczki oregano,
- 2 łyżki oliwy,
- Warzywa kroimy w cienkie paski, lub używamy do tego obieraczki, po czym wrzucamy je do miski, zalewamy olejem, dodajemy przyprawy, czosnek i wszystko mieszamy.
- Przestygnięty spód tarty, smarujemy „serem”.
- Warzywne paski układamy dookoła podpieczonego spodu, od zewnętrznej krawędzi do środka. W wolne przestrzenie upychamy jeszcze odrobinę sera.
- Tartę pieczemy przez około 30 minut w temperaturze 180 stopni.

Zdaję sobie sprawę, że jest odrobinę pracy w trakcie przygotowania tego dania, ale gra jest warta świeczki. Mało tego, że wypiek jest efektowny, to przy okazji rozwala (chyba już tradycyjnie) kubki smakowe. Życzę miłego dnia, oraz smacznego.




Przemysław Ignaszewski