Czasem tak bywa w kuchni, że planujesz zrobić obiad, a za chwilę się okazuję, że obiad musisz objąć nową koncepcją, bo zamiast niego wyszła Ci kolacja. Tak było w przypadku tego przepisu. Marzyły mi się piękne małe kotleciki w chrupiącej panierce, ale okazało się, że nie bardzo im się zbiera do chrupkości, a przy próbie przewracania, odkształcają się jak plastelina, przy 40 stopniach Celsjusza. Na szczęście podchodzę do tematu z dystansem i nie wrzucam przy pierwszym podejściu wszystkich klopsików. Zawsze sprawdzam, czy coś z tego wyjdzie. Zostawiam sobie wyjście awaryjne, które pozwala mi w trakcie gotowania zmienić plan. Co prawda wizja przepysznego obiadu wyparowała w mgnieniu oka, ale za to kolacja, była iście królewska! To moje potknięcie, chyba było dobrze pokierowane przez los. Niebawem Święta, a jak wiadomo, pasztetu nie może zabraknąć. Moi Mili, kto uwielbia kiszony smak, koniecznie musi zmiksować kapustę z ciecierzycą.








Przemysław Ignaszewski
Tu mnie znajdziesz