Pamiętam awantury, które wszczynałem jako dziecko, gdy tylko ten jegomość pojawiał się przy obiedzie. Jego oblicze wzbudzało we mnie niepokój i wywoływało skrajne i dość głośne emocje. Gdy tylko pojawiał się w kuchni, moje uniki przypominały zabawę w chowanego. Nawoływania mamy raczej na nic się nie zdawały, gdyż w obawie przed spotkaniem z obrzydliwym gościem, starałem się nic nie słyszeć, ani też widzieć. Bywało, że podstępem wyciągano mnie z kryjówki i musiałem stawić czoła potworowi, ale zazwyczaj było to ubarwione solidnym krzykiem i lamentem. Teraz gdy moja dojrzałość smakowa jest na nieco wyższym poziomie, to ja zabiegam o kilka smacznych chwil. Nie wyobrażam sobie, by zniknął z mojego życia. Po latach nawet nie staram się tłumaczyć swojego zachowania. Nie próbuję zrozumieć, dlaczego tak bardzo bałem się bratać z kimś, kto chciał zrobić dla mnie tyle dobrego. Jak mogłem tak bardzo nienawidzić Szpinaku?
- 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej ( tej zwykłej, najzwyklejszej ),
- 20 g drożdży,
- 135 ml ciepłej wody,
- 1/2 łyżeczki cukru brązowego,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 2 łyżki oliwy z oliwek,

SZPINAK:
- szpinak ( cała reklamówka, której wagę trudno ocenić),
- 1 szklanka śmietany z nerkowców,
- 3 ząbki czosnku,
- pieprz,
- sól,
- pomidory koktajlowe,
- olej z pestek winogron.
- Przygotowanie rozpoczynam od przygotowania ciasta. Do miseczki wrzucam drożdże, cukier, wlewam ciepłą wodą. Wszystko mieszam i odstawiam na chwilę w ciepłe miejsce, by drożdże „ruszyły”.
- Mieszam sól z mąką, wlewam do nich pracujące drożdże, oliwę i wyrabiam bardzo gładkie ciasto. Odstawiam pod przykryciem,na około 30-45 minut do wyrośnięcia. Ciasto powinno zwiększyć swoją objętość co najmniej dwukrotnie.
- W czasie gdy ciasto wyrasta, możemy się zająć tym co wyląduje na pizzy. Szpinak myjemy i obieramy z twardych łodyżek. Na gorącej patelni delikatnie podsmażamy czosnek, po czym wrzucamy szpinak. Gdy odparuje z niego woda (zostanie go bardzo mało), dodajemy śmietankę i po około 1 minucie ściągamy garnek lub patelnię z palnika.
- Ciasto wyrosło, jest pulchne, elastyczne, więc zabieramy się do podziału. Dzielimy je na 2 części i formujemy z nich cienkie krążki pizzy.
- Placki smarujemy szpinakiem, układamy pomidory i pieczemy przez około 15 minut w temperaturze 200 stopni.
- Podajemy z sosem czosnkowym lub takim, który mamy pod ręką.

Przepis na ciasto jest sprawdzone chyba już tysiąc razy. Od początku mojej przygody z gotowaniem, stosuje powyższe proporcje i za każdym razem pizza wychodzi perfekcyjna. W związku z tym, że jestem w związku z glutenem, zawsze będę zwolennikiem klasycznego pszennego ciasta. Życzę wszystkim udanego dnia, oraz smacznego 🙂




Przemysław Ignaszewski
Super blog, taki z jajem 😉 jeden z niewielu wegańskich blogów, które traktują o „zdrowym gotowaniu” a nie tylko o wegańskich, przetworzonych alternatywnych na tradycyjne żarcie…
wygląda bosko!