Myśląc, że zaspałem, wystrzeliłem jak z procy i zacząłem biegać po mieszkaniu jak opętany. Miałem zaplanowane poranne bieganie po plaży i nie mogłem dopuścić do zaprzepaszczenia takiej okazji. Na szczęście była dopiero 4:30. Chcąc uniknąć tłumów, musiałem wyruszyć z domu jeszcze przed wschodem słońca. Nie chciałem się przeciskać przez miasto parawanów, karcony postawą spuchniętego Janusza i opluwany wzrokiem wulgarnej Grażyny. Plan wdrożyłem bezszelestnie, jak Mark Zuckerberg nową politykę prywatności na twarzoksiążce i po 15 minutach moim oczom ukazało się bezkresne morze. Zrzucając obuwie przy pierwszym krzaku, dumnie wbiegłem na plażę. Owiewany przez poranną bryzą czułem się, jakbym przed chwilą na koncie odnotował wpływ kolejnego miliona. Poza szumem fal, nic nie zakłócało przeszywającej ucho ciszy. W pewnym momencie zorientowałem się, że coś nie gra. Nie słyszałem pisku głodnych mew, które odzywają się w mojej głowie, nawet gdy oglądam pocztówkę z wakacji. Pod nogami, zamiast peelingującego piasku, w moje stopy wbijały się drobne kamienie. Co jest do jasnej cholery — pomyślałem. Przecież nie byłem w Chorwacji, tylko nad naszym polskim morzem. Poirytowany zacząłem się rozglądać, by zrozumieć, co się dzieje i w tym momencie potknąłem się o jakiś kawałek drewna. Gdy próbowałem ponownie złapać pion, wiedziałem już, co się stało. Ponownie lunatykując trafiłem do kuchni, gdzie na podłodze leżał rozsypany przez koty pęczak.
- 1 szklanka pęczaku (przed ugotowaniem),
- 1 por,
- 3 ząbki czosnku,
- 2 cm imbiru,
- 2 łyżki mieszanki przypraw Harissa,
- szczypta cynamonu,
- sok z polowy cytryny,
- 1 dynia piżmowa,
- 1 puszka mleczka koksowego (400 ml),
- pieprz,
- sól,
- olej z pestek winogron,
- pęczek natki pietruszki,
- zielenina do dekoracji (opcjonalnie)
- Dynię obieram ze skórki, wyciągam pestki i kroję na około 1 centymetrowe kawałki. Układam na blaszce wyłożonej papierem i skrapiam olejem. Piekę przez około 20-25 minut w temperaturze 180 stopni. Przypominam, że każdy piekarnik jest inny, więc radzę co jakiś czas zaglądać, by dynia się nie spaliła. Dynię piżmową można zastąpić inną odmianą.
- Pęczak płuczę, dodaje 2 i 1/2 szklanki wody i gotuję przez około 30 minut. Po tym czasie zostawiam pęczek pod przykryciem, by wciągnął pozostałą wodę.
- Na patelni rozgrzewam olej i podsmażam białą część pora, czosnek oraz imbir.
- Dorzucam na patelnię pęczek i przesmażam przez chwilę.
- Upieczoną dynię kroję w kostkę i dodaje do składników znajdujących się na patelni. Przyprawiam.
- W następnej kolejności wlewam mleczko koksowe i zagotowuje.
- Przed ściągnięciem patelni z palnika, dodaję pokrojoną natkę pietruszki i skrapiam wszystko cytryną.

Temperatura na dworze nie rozpieszcza, a po przyjściu do domu, zjedzenie takiego obiadu jest jak wypicie lemoniady w najgorsze upały. Gorąco polecam. Życzę miłego dnia, oraz smacznego 😉




Przemysław Ignaszewski