Obudził mnie potężny kac, który jest skrótem opisującym weekendowy stan psychofizyczny, pt. „K%*wa!…ale cierpię”. Leżąc gdzieś pomiędzy kanapą a fotelem, starałem się połapać, czym jest spowodowana ta niemoc. Czaszka mi pękała w szwach. W mojej głowie przeskakiwało co najmniej milion obrazów, których w żaden sposób nie mogłem zatrzymać, ani też uporządkować. Żeby nieco przyspieszyć powrót pamięci, uderzyłem otwartą dłonią w policzek. Zabolało. W obawie przed nierównomiernie pojawiającą się opuchlizną zaparkowałem też pięcioma palcami na drugim policzku. Obrazy jakby na chwilę się zatrzymały, pod wpływem zewnętrznych wstrząsów, a wspomnienia zaczęły powolnie napływać do głowy. Co prawda jak przez mgłę, ale widziałem rozszalały tłum Marchewek i Pietruszek taplający się w bulionie. Bez żadnego skrępowania zrzucały z siebie odzienie i ciągnęły za sobą resztę towarzystwa. Soja chyba przesadziła ostatnio z solarium, bo była bardzo wysuszona, ale równio ochoczo przyłączyła się do imprezy. Z tyłu głowy widziałem, jak na Musztardę nacierał Ogórek który, choć z kwaśną miną wydawał się zachwycony. Wiedziałem już, że warzywna ekipa ostro popłynęła z melanżem. Bałem się otworzyć oczy, że o dźwignięciu ciała z podłogi nie wspomnę. Zebrałem się w sobie i spodziewając się ogromnego bałaganu, podniosłem głowę, omiatając wzrokiem salon. Było wyjątkowo cicho, schludnie i niesłychanie jasno. Na stole czekała karteczka z napisem WIDZIMY SIĘ W TEJ SALCE SOON !
- 100 g kotletów sojowych,
- 1 marchewka,
- 1 pietruszka,
- 1 ogórek kiszony,
- 2 cebule czerwone,
- 2 ząbki czosnku,
- 2 łyżki musztardy,
- majeranek,
- papryka ostra,
- papryka słodka wędzona,
- pieprz,
- sól,
- ok. 1 l bulionu warzywnego,
- olej z pestek winogron lub inny,
- 4 łyżeczki agaru.

- Kotlety przyrządzamy zgodnie z instrukcją na opakowaniu ( do gotowania dorzuciłem liście laurowe, ziele angielskie, pieprz, sól i sos sojowy).
- Korzeń pietruszki i marchwi kroimy w kostkę i gotujemy do miękkości.
- Czerwoną cebulę delikatnie przesmażamy z czosnkiem, a gdy tez zmiękną dodajemy startego kiszonego ogórka.
- Kotlety kroimy w paski i dorzucamy na patelnię wraz z ugotowanymi warzywami.
- Wszystko zalewamy bulionem, dodajemy musztardę i gotujemy przez ok. 3 minuty.
- Agar rozrabiamy w niewielkiej ilości wody i dolewamy do reszty. Gotujemy przez około 5 minut od momentu wrzenia.
- Zawartość przelewamy do foremek ( użyłem dwóch o wymiarach 20 cm x 5 cm ).
- Odstawiamy w chłodne miejsce. Najlepszy jest po całonocnym leżakowaniu w lodówce.

Nie jest to pierwszy salceson, który wyjechał z mojej kuchni. Ten jednak jest wyjątkowy i smaczny. Skupia w sobie smaki, które uwielbiam i szanuję. Cebula, czosnek, kiszony ogórek, musztarda. Ten przepis był skazany na sukces. Życzę udanego gotowania, dnia i smacznego 😉




Przemysław Ignaszewski