Z racji delikatnego poślizgu czasowego i zabiegania, wczorajsze śniadanie zamieszczam dopiero dziś. Nie mijam się jednak z prawdą, gdyż dziś na życzenie Poli była powtórka z rozrywki, czyli naleśnikowego weekendu ciąg dalszy. Zabierając się wczoraj do przygotowywania śniadania, nie miałem świadomości, że nie wszystkie potrzebne składniki mam pod ręką. Sytuacje, w których brakuje mi jakiegokolwiek mleka roślinnego są raczej rzadkością, pokusić się nawet można o stwierdzenie, że oscylują na granicy niemożliwości. Tym razem okazało się, że nie ma białego płynu, a proces przygotowań był już na etapie wlewania go do miski. DON`T PANIC ! Szybka ocena sytuacji i produktów w lodówce..no i jest, znalazł się substytut mleczny w postaci jogurtu sojowego. Teraz już tylko należało w głowie zmodyfikować nieco utarty na sztywno przepis i można było przystąpić do działania.
SKŁADNIKI :
- 1 szklanka mąki owsianej,
- 1/2 szklanki jogurtu sojowego,
- 1/2 szklanki wody,
- szczypta soli,
- łyżka cukru trzcinowego,
- łyżka oliwy z oliwek,
Wszystkie składniki mieszamy z sobą i smażymy na patelni wysmarowanej oliwą ( smarujemy tylko przy smażeniu pierwszego naleśnika.
Do farszu postanowiłem użyć granoli, której produkcję już opisywałem ale dla, tych którzy ją gdzieś przeoczyli, zamieszczam przepis poniżej.
” SKŁADNIKI :
- 2 szklanki płatków owsianych;
- garść orzechów włoskich ( lekko rozdrobnionych );
- suszone morele pokrojone w kostkę;
- żurawina;
- pestki dyni;
- słonecznik ;
- migdały ( rozdrobnione)
- 1 szklanka wiórków kokosowych;
- sok z połowy pomarańczy;
- starta skórka z całej pomarańczy;
- 1/2 szklanki miodu ( wersja wegetariańska) lub syropu z agawy ( wersja wegańska).
Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, wysypujemy na blachę wyłożoną papierem i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Prażymy przez około 30 minut co jakiś czas mieszając całość tak by granola zarumieniła się z każdej strony…
P.S. Żeby nikt mi nie zarzucił kopiowania przepisu dodam, że inspiracją był przepis na granolę domową znaleziony na jadłonomii „.
Sama granola raczej byłaby kiepskim dodatkiem do naleśnika, z racji swojej sypkości, dlatego postanowiłem ją wymieszać z jogurtem sojowym oraz sokiem z pomarańczy. Proporcje oczywiście zależą od kucharza i konsumenta, ja ze swojej strony mogę podpowiedzieć, że najlepiej będzie dodać mniej elementów scalających, by nie zgubić pomarańczowego smaku granoli. Tak przygotowany farsz nakładamy na naleśnika i zawijamy go w rulon, trójkąt, kwadrat, sakiewkę, lub jakikolwiek inny kształt który nam się w głowie urodzi. Dzień dobry i smacznego 🙂

.jpg)
.jpg)


Przemysław Ignaszewski