Po kilkumiesięcznej przerwie w pisaniu postów na stronę, zebrałem się w końcu do kupy i zaczynam pisać. Coś, co kiedyś sprawiało mi niesamowitą frajdę, nagle jakby umarło śmiercią naturalną i jak pękająca bańka mydlana, zniknęło z mojego życia. Śmierdzący leń-pewnie pomyśleli niektórzy-gotuje non stop, co jakiś czas wrzuca zajawkę z żarciem na fb i to wszystko. Nie zamierzam się bronić, nie zamierzam też boksować się z własnymi myślami, by wymyślić powód, który usatysfakcjonuje tłum spragnionych nowego żarcia. Tak, potwierdzam. Nie chciało mi się, nie miałem weny, sytuacja była napięta jak T-shirt w rozmiarze M na ciele strongmana. Takie tłumaczenie jest zdecydowanie prostsze i nie będę musiał bić piany, by roztrząsać rozległe dylematy życiowe. Wolę ten czas poświęcić na wymyślenie kolejnego tekstu, który zgarnąłby główną nagrodę na Festiwalu Bzdur. Swoją drogą, ciekawy jestem, jak wyglądałaby statuetka wręczana na takiej imprezie. Czy wraz z nią uzyskałbym jakiś tytuł? Dziwne myśli krążą mi po głowie. Nie będę teraz tego wizualizował. Kierując się w stronę brzegu, żeby nie pływać bezsensownie po morzu nasączonym słowem, chciałbym Wam coś oznajmić. Od teraz Wasze życie, nigdy już nie będzie takie samo. Nasączone będzie porównaniami z Wokulskim, Reymontem i Panem Heńkiem, który sprzedaje warzywa, podjeżdżając na rynek starym Tarpanem. Przyszedłem do Was z michą dobrego żarcia, mocniejszy niż kiedykolwiek. Wróciłem! …i jestem, w jakiej formie jeszcze nie byłem!
- 1 kostka wędzonego tofu (200 g)
- 1 por,
- 3 ząbki czosnku
- 1 puszka pomidorów,
- 1/2 puszki groszku konserwowego (można dać zielony mrożony),
- łyżka sosu sojowego,
- 2 cm imbiru,
- szczypior,
- mała ostra papryczka chilli,
- sezam,
- 1 łyżka zmielonej trawy cytrynowej,
- 1 kopiasta łyżka curry,
- 1 łyżeczka papryki słodkiej,
- sok z połowy cytryny,
- 200 ml mleczka kokosowego,
- pieprz, sól,
- olej ryżowy.

- Białą część pora kroimy w cienkie talarki, czosnek,papryczkę i imbir drobno siekamy.
- Pokrojone warzywa podsmażamy na oleju.
- Gdy cebula się zeszkli dodajemy trawę cytrynową i sos sojowy (mieszamy przez około 1 min).\
- Dodajemy pomidory i gotujemy na małym ogniu, tak by powstał jednolity sos. W międzyczasie delikatnie doprawiamy pieprzem, solą, papryką i curry. Gdyby sos robił się zbyt gesty, można delikatnie podlać wodą
- Jeśli zdecydujecie się użyć groszku mrożonego, można go wrzucić wraz z pomidorami. Groszek konserwowy można wrzucić na samym końcu.
- Tofu kroimy w grubą kostkę i dodajemy do garnka.
- Gdy wszystkie składniki już są w garnku, dodajemy mleczko kokosowe i dodajemy sok z cytryny. W razie potrzeby można dosypać curry, trawy cytrynowej lub ostrej papryki.
- Podajemy z makaronem ryżowym, szczypiorem i podprażonym sezamem.

Nie ma lepszej opcji na chłody, które wymuszają ubieranie na cebulkę. Życzę smacznego 🙂




Przemysław Ignaszewski