W naszym mieście, jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne tureckie punkty, gdzie poza kebabem i innymi mięsnymi tworami, można nabyć falafel zawinięty w „szmatę” (czyt. pszenny placek). Zajrzałem z nieskrywaną ciekawością, do dwóch „lokali” gdzie serwują te magiczne kuleczki, by znaleźć wyjście awaryjne, w chwilach gdy czas zapieprza szybciej niż światło latarki. Skłamałbym, gdybym powiedział, że mi nie smakowało. Powiem więcej…przez kilka dni byłem wręcz oczarowany i gdy przemieszczałem się w okolicy, zerkałem lubieżnie na okienko z którego kilka dni wcześniej odbierałem falafel.
Choć świadomość żywieniowa i znajomość produktów jest coraz większa, niejednokrotnie, gdy pada słowo ciecierzyca, rozmówca patrzy na mnie podejrzliwie i próbuje wybadać, czy przypadkiem mu nie ubliżam. Nie jestem zaskoczony takim podejściem, gdyż sam, kilka lat nie wiedziałem o istnieniu tego strąka i podejrzewam, że moja reakcja byłaby podobna. Chcąc zminimalizować wytrzeszcz oczu w trakcie czytania przepisu, postanowiłem złożyć ukłon powszechnie znanym składnikom i przybiłem piątkę z grochem. Czy było smacznie ??? Tak pysznie z falafelem, jeszcze nigdy nie było.








Przemysław Ignaszewski
Tu mnie znajdziesz