Jak w każdy wtorek o godz. 19:00 spotykam się z przyjaciółmi na tzw. Wieczorynce z Grupą Malbork . Dziś postanowiłem (zresztą jak co tydzień ) wyjść nieco wcześniej i jak zwykle towarzyszył mi kolega , który lubi sobie dokręcać kilometry przed wyżej wspomnianą wieczorynką. Od godziny 18:15 przygrywał nam do taktu rzęsisty deszcz a ja biegłem z uśmiechem na twarzy i a moje wnętrze wypełniała radość. Mówiąc krótko wyglądałem jak przemoczony, biegający głupek ( co absolutnie mi nie przeszkadzało ) O godzinie 19 :00 spotkaliśmy się z resztą ekipy i przystąpiliśmy do kolejnego wykręcania kilometrów z podbiegami które czasem przeradzały się w przebieżki 🙂 Jak zwykle konwersacyjne tempo było ubarwione niekontrolowanymi ćwiczeniami mięśni brzucha , których stymulatorem był śmiech 🙂
Choć zmęczenie po pracy dawało się we znaki doszedłem do pewnych wniosków, naszły, wręcz napadły mnie bardzo ciekawe i radosne myśli. Jestem długodystansowcem, bardzo lubię biegać w samotności, zostawać ze sobą sam na sam, rozpuszczać swoje myśli wokół siebie , nie myśląc o tym czy ktoś je zahaczy czy też przepędzi. Człowiek jest jednak istotą stadną i nie może przez cały czas galopować w samotności. Wieczorynki z Grupą Malbork , Pasja Czyni Wolnym uświadamiają mi jak wspaniali ludzie mnie otaczają. Choć czasem dzieli nas różnica zdań, poglądów, zawsze łączy nas jedno MIŁOŚĆ do BIEGANIA. Dziękuję za wszystko 🙂 DOBRANOC 🙂





Przemysław Ignaszewski