Siedzę przed monitorem i próbuję skleić jakiś kreatywny wstęp do przepisu na śliwkową tartę. Po wczorajszym długim wybieganiu, jedyne co mogę skleić to są powieki, które wymagają rusztowania, by górna nie roztrzaskała się o dolną, łamiąc przy tym rzęsy. W pierwszej chwili chciałem nawiązać do rynku warzywnego, gdzie nabyłem ten owoc. Stwierdziłem jednak, że kolejna historia ubarwiona Żukiem Pana Heńka i Tarpanem Pani Jadzi nie będzie niczym porywającym. Przez myśl mi przeszło, by nawiązać do pokręconych wizji lunatycznych. Nic chyba, by z tego nie wyszło bo czuję, że jeszcze się nie obudziłem. Ciałem jestem obecny, a myśli są nadal pogrążone we śnie i przytulają się do poduszki. Cóż mogę więc napisać o cieście, nafaszerowanym śliwkami? Jakie litery wcisnąć na klawiaturze, by zapewnić efektowne wprowadzenie. Najlepiej będzie jeśli nie będę improwizował i przywalę z grubej rury. Mili Państwo, w sobotnie popołudnie miałem ochotę zjeść ciasto ze śliwkami i wiedziałem, że nic mnie nie powstrzyma przed jego wykonaniem. Wykonałem kilka szybkich ruchów z mąką, rozgrzałem piekarnik, przerżnąłem kilka śliwek i oto jest…wyśmienita tarta ze śliwkami, która dopieściła się cynamonem. Dzień dobry!





Przemysław Ignaszewski
Tu mnie znajdziesz