Wspominało już o tym wielu i zapewne mnóstwo osób jeszcze o tym wspomni. Nie zniechęci mnie to jednak do napisania tego tekstu i również ja napomknę o tym jakie możliwości daje nam bieganie. Wczoraj w mojej głowie pojawiło się pytanie i zarazem pomysł : Po co klepać kilometry np. wokół jeziora? Może jakaś mała wycieczka biegowa? Odpaliłem mapę, jeden rzut okiem na okolice Grudziądza i już było wiadomo gdzie trzeba polecieć. Konsultacja z KZK( czyt. Kierowniczka Zaplecza Kuchennego ) czy się pisze na te przygodę przebiegła bardzo gładko. Drugi raz nie musiałem zadawać pytania, postanowiliśmy że pobiegniemy do Pokrzywna odwiedzić ruiny Zamku Krzyżackiego.
Rano wyszedłem odrobinę wcześniej gdyż miałem 10 km więcej w planie, po ok godzinie dołączyła do mnie KZK. Około godziny 11:00 buszowaliśmy już po ruinach Zamku i na dobrą sprawę można by rzec, że mizerna to atrakcja, ale uważam że zawsze to lepsze niż klepanie kilometrów w tych samych, czasem nie do końca ładnych okolicznościach przyrody.
Przemiła atmosfera , świetna zabawa, mnóstwo humoru, spontaniczne spotkanie na trasie, pierwsza 30tka pokonana przez moją towarzyszkę podróży. Wszystko to za darmo, chyba że jako opłatę weźmiemy pod uwagę dobrze wykonany trening.
Zakładasz buty, pakujesz plecak i niezależnie od nikogo, od niczego…po prostu biegniesz ku przygodzie. Od kilku miesięcy praktykowałem takie akcje ( na pewno niebawem zapodam Wam pewną historię z wycieczki biegowej ) Dzień spędzony przemegaturbofantastycznie. Jutro już na pewno będę planował kolejną wycieczkę i zwiedzanie okolic Grudziądza a tymczasem przedstawię to czym uraczyła mnie po bieganiu Pani z powyższej foty.
Otóż Drodzy Państwo 😉 Jest to zupa krem z ….Nie będę kombinował z nazwą, napiszę krótko :
KREM Z WARZYW ( a poniżej przedstawiam przepis, który otrzymałem od KZK ):
„1 pietruszka korzeń, 1 marchew, średnia cebula, 3 x papryka czerwona, puszka pomidorów, puszka cieciorki, mleczko kokosowe, 2-3 ząbki czosnku, papryka słodka – szczypta, curry – szczypta, pieprz cayenne – szczypta, 2-3 liście laurowe, 3-4 ziarna ziela angielskiego, sól pieprz do smaku, oliwa.
PRZEPIS: usunąć gniazda nasienne z papryki, pociąć ją na kilka mniejszych części, ułożyć na pergaminie i podpiekać w piekarniku najlepiej na trybie opiekanie z góry. Gdy skórka się podpiecze wyjąć i obrać paprykę ( skóra odchodzi bardzo łatwo). W między czasie jak papryka się opieka cebule zeszklić na oliwie/oleju. Dodać do tego startą na grubych oczkach na jarzynówce pietruszkę i marchew, wcisnąć czosnek, dodać ziele i liście laurowe (chwilę wszystko razem dusić). Dodać po chwili puszkę pomidorów i chwilę jeszcze wszystko podsmażać. Następnie dodać wody, tak by zupa nie była zbyt wodnista, przyprawy i gotować jeszcze chwilę. Wyjąć liście laurowe i ziele angielskie, dodać pokrojoną na mniejsze kawałki podpieczoną paprykę (zostaw dwa kawałki). Zmiksuj wszystko w garnku, dodaj po swojemu odpowiednią ilość wody i mleka kokosowego aby zupa krem uzyskała odpowiednią dla Ciebie konsystencję. Przelej zupę do miseczek, wsyp cieciorkę, pokrojoną w kosteczkę resztę papryki, skrop odrobiną mleczka kokosowego lub dobrą oliwą z oliwek, posyp koperkiem J SMACZNEGO.”
Od siebie mogę tylko dodać 🙂 NIEBO W GĘBIE – 100 % wege 🙂

%2B(1).jpg)
%2B(1).jpg)
.jpg)
.jpg)


Przemysław Ignaszewski