W związku ze zbliżającym się biegiem 24-godzinnym miałem pójść machnąć kilka kilometrów. Traf chciał, że zanim chwyciłem ciuchy, by się przebrać, zacząłem przeglądać Instagram. Szukając w profilach sportowych kopniaka motywacyjnego do wyjścia, natrafiłem na zdjęcie z bloga True Taste Hunters. Ina bezczelnie przypomniała zeszłoroczny przepis na sernik z ciecierzycy. Nagle poczułem silny szczękościsk, zawirowania w głowie i zaczęło mną trząść jak reklamówką-żulówką na wietrze. Odrzuciłem telefon na 3 metry od siebie i zacząłem wymazywać ten obraz w pamięci. W przeciągu jednej sekundy pożałowałem, że niektórych rzeczy nie można „odzobaczyć”. Chciałem zapomnieć, myśleć o czymś innym, ale żaden nawet najobrzydliwszy obraz nie chciał przegonić tego smacznego cuda sprzed mych oczu. Chcąc nie chcąc, zacząłem powoli oswajać się z myślą, że chyba nie wyjdę na trening. Pokusa zjedzenia czegoś słodkiego była tak wielka, że po kilku minutach bujałem się po kuchni napędzany dźwiękiem blendera.
SPÓD:
- 4 kopiaste łyżki płatków orkiszowych,
- 2 łyżki słonecznika,
- 1 szklanka daktyli,
- 2 łyżki oleju kokosowego,
- 1 łyżka masła orzechowego,
- 2 łyżki kakao.
- Wszystkie składniki wrzucamy do kielicha blendera i miksujemy na zwartą masę. Jeśli nie dysponujecie blenderem dobrej mocy (polecam Vitamix) koniecznie namoczcie wcześniej daktyle.
- Masę przekłądamy do okrągłej formy (20 cm) i odstawiamy do lodówki.

MASA:
- 100 g suchej kaszy jaglanej,
- 2 puszki ciecierzycy,
- 1 puszka mleczka kokosowego 400 ml,
- 4 łyżki kakao,
- sok z dwóch cytryn,
- 2 łyżki ekstraktu waniliowego,
- 2 łyżki oleju kokosowego,
- 4 łyżki ksylitolu (jeśli ktoś lubi może dorzucić więcej)
- wiórki kokosowe do posypania.
- Kaszę gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
- Ciecierzycę odsączamy z płynu i płuczemy.
- Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy na kremową masę, którą przekładamy na wcześniej przygotowany spód. Z mleczka kokosowego dajemy tylko stałą część.
- Wiórki kokosowe prażymy na suchej patelni, posypujemy ciasto i odstawiamy na noc do lodówki.

Czekoladowy smak, przełamany cytryną z przebijającą się nutą wanilii… Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze trzeba czekać całą noc. Przyznam się szczerze, że nie wytrzymałem. No to co…? Smacznego życzę i udanego popołudnia.



Przemysław Ignaszewski