Tradycją się stają powoli niedzielne wybiegania w coraz większym gronie. W dniu wczorajszym wraz z KZK, przygarnęliśmy do naszej wycieczki biegowej Marcina, Wojtka oraz Macieja. Oczywiście z racji różnorodności planu treningowego Marcin, Maciej i ja zaczęliśmy trening nieco wcześniej by podczas spotkania z resztą mieć już na koncie około 20 kilometrów. Po zebraniu całej ekipy nastąpiła eksplozja dobrego nastroju, która trwała jeszcze parę godzin i zakończyła się kąpielą w jeziorze. Z tego miejsca polecam takie zabiegi wszystkim biegającym, którzy po zakończeniu treningu mają do dyspozycji jakiś akwen wodny. Zanurzenie „zmęczonego” wybieganiem ciała, przyspiesza regenerację i na pewno pomaga w jeszcze szybszym usuwaniu mikro urazów, które powstają w trakcie wzmożonego wysiłku. Poza tym w wodze , która jest coraz chłodniejsza hartujemy organizm przygotowując go do sezonu zimowego. Trening zakończyliśmy z rewelacyjnym kilometrażem : Marcin i ja przebiegliśmy 50 kilometrów, KZK z Wojtkiem odnotowali na liczniku po 30 kilometrów. Maciej, który biegał z nami od godziny 6 rano z racji wcześniej przebytej kontuzji przebiegł 25 kilometrów ( jak się później okazało dokręcił wieczorem jeszcze 6km ).
Po porządnym treningu oczywiście trzeba porządnie podjeść, więc padło na makaron i leśne grzyby zebrane i „oprawione” dzień wcześniej. Od razu po przybyciu do domu zabrałem się za przygotowywanie szybkiego i zarazem pysznego dania.
SKŁĄDNIKI :
- grzyby leśne ( ilość dowolna )
- 2 cebule
- śmietanka sojowa 200 ml
- przyprawy ( pieprz, sól )
- łyżka soku z cytryny
- 1 ząbek czosnku
- makaron
Drobno posiekaną cebulkę i czosnek podsmażamy z wcześniej ugotowanymi grzybami leśnymi. Zalewamy to wszystko śmietanką sojową , doprawiamy przyprawami i dodajemy sok z cytryny. Na wolnym ogniu gotujemy chwile i dorzucamy ugotowany makaron ( rodzaj dowolny ). Całość można posypać koperkiem oraz wegańskim parmezanem 🙂
Sięgając do korzeni, uskuteczniając zbieractwo leśne, znacznie obniżyliśmy koszt wykonania oraz zrobiliśmy coś dla ciała i ducha. Spacer po lesie i schylanie się po grzyby, można również podciągnąć pod aktywności fizyczne. SMACZNEGO 🙂


.jpg)


Przemysław Ignaszewski