Grill od zawsze kojarzył mi się z tłustymi karkówkami, boczkiem i morzem piwa, wylewanego naprzemiennie na ruszt i do gardła. O ile druga opcja wcale mi nie przeszkadza, to pierwsza już nie jest w stanie mnie poderwać. Będąc na wakacjach, postanowiłem naszym gospodarzom pokazać, że skwierczeć nad rozżarzonym brykietem potrafią również warzywa. W celu zapewnienia fajerwerków i doznań, które zadowolą najbardziej wytrawnego mięsożercę, po raz kolejny postawiłem na musztardę. Obserwujący mojego bloga, zapewne zauważyli, że gdy tylko pojawia się temat mięsny, bez mrugnięcia okiem sięgam po ten produkt. Nie wiedzieć dlaczego, ale połączenie jej z mieszanką przypraw dedykowaną do grilla, daje oszałamiające rezultaty. Nie mam nic przeciwko entuzjastom karkówek, nie zamierzam im zaglądać na ruszt, ani do garów. Chciałbym jednak, żebyście spróbowali jak smakują grillowane warzywa i pieczarki. Do tofu Was nie będę przekonywał, bo pewnie ktoś Wam za chwile powie, że męskiej części konsumentów cycki urosną. Zanim jednak stwierdzicie, że nie ma grilla bez mięsa, pochylcie się nad warzywnym talerzem i posmakujcie. Niejednokrotnie już się przekonałem, że nawet najtwardsi wymiękali przy aromatycznej papryce, lub pieczarce, która potrafi jak Chuck Norris z półobrotu rozwalić kubki smakowe.










Przemysław Ignaszewski
Tu mnie znajdziesz