Jak myślowy kaleka próbuję skleić kolejną opowieść zdominowaną przez warzywo. Stukam od 30 minut w klawiaturę i po ciągu literowym, które nie do końca mnie zadowala, następuje dłuższe zatrzymanie na przycisku „delete”. Staram się połączyć wczorajsze pragnienie z chaosem, który ogarnia moje myśli od wczesnych godzin porannych, ale nic z tego nie wychodzi. Siedzę bezsilnie przed monitorem z wytrzeszczem, jakby mi ktoś zbyt ciasno warkoczyki zawiązał. Nie mogę znaleźć punktu zaczepienia, pochłania mnie pustka, chichocząc przy tym radośnie. Postanowiłem jej zagrać na nosie i nie będę na siłę szukał wydarzeń, które można przelać na papier. Oddam się wizualnej rozkoszy, powracając w myślach do słodyczy wypełniającej moje usta. Bez zbędnych wstępów, przedstawiam Wam nowe oblicze buraka. Po spektakularnych występach w cieście i smacznych zagrywkach w zupie postanowił władować się w kisiel. Opisując wrażenia, mogę rzec jedno: orgazm smakowy, w wydaniu hard.








Przemysław Ignaszewski
Tu mnie znajdziesz